Australia część 2.
Jadę na kolejny coroczny krajowy kongres psychologiczny. Tym razem będzie o problemach etycznych w praktyce klinicznej. Ludzie będą się prężyć i rozciągać w najlepszych intencjach i jeszcze lepszych wynikach. Pierwszy warsztat: starszy pan w smutnym wdzianku i za smutną twarzą dzieli się swoimi dylematami “doświadczonego klinicysty”. Opowiada o swoich dylematach w pracy z pedofilem. Odmówić pomocy to jak skrzywdzić klienta - twierdzi. Więc opowiada o tych swoich “próbach pomocy”. Wielu słuchaczy wydaje się bardzo przejętych. Mnie nasuwa się od razu pytanie, czy przy recydywie przekraczającej 95%, ustawowym obowiązku zgłaszania takich pacjentów na policję w ciągu 24h, oraz braku jakiegokolwiek badania potwierdzającego chociaż nadzieje na skuteczną terapię pedofilii - jaki jest sens takiej terapii? Poza oczywistym i bardzo osobistym przekonaniem “doświadczonego klinicysty”, że ma super-moce, które są silniejsze niż zdrowy rozsądek i elementarna uczciwość. Wychodzę, bo nie mogę słuchać o tym “krzywdzeniu” pedofilów obowiązkowymi donosami na policję. Sam poczułem się trochę “skrzywdzony” więc poszedłem na warsztat rozrywkowy. Młoda psycholog, lesbijka typu queer będzie opowiadać o swoich progresywnych badaniach. W sumie przewidywalna nuda. Ale za to moderatorem będzie profesor psychometrii z jednego z uniwersytetów w Szanghaju. Nie zawiodłem się, dziewczynka prawie się popłakała nad swoją “progresywną psychometrią”, a Chińczyk dopiął swego. Publikacji z tego nie będzie.
Następnego dnia kongresu poszedłem na coś naprawdę progresywnego dla ludzi w podeszłym wieku. Takich jak ja. Wprowadzają eutanazję!! Jestem na widowni około 100 psychologów. W ciągu 15 minut dyskusji z przerażeniem odkrywam, że należę do bardzo bardzo małej mniejszości, której legalizacja eutanazji nie oburza. Prawie wszyscy pokrzykują, że pragnienie godnej śmierci to …objaw depresji i oni chętnie by takie wyleczyli. Patrzę na te brzydkie i smutne i tak bardzo oburzone twarze wokół. Za jakie grzechy ludzie mieliby je oglądać w ostatnich dniach swojego życia? Mimo “oburzenia psychologicznego” i antydepresyjnego eutanazję zalegalizowali. Najpierw tylko dla chorych fizycznie. Ktoś wspomniał, że w Europie już jest eutanazja dla chorych psychicznie, “ale oczywiście to za dużo i za szybko i nie będziemy tego tutaj omawiać”. Wychodzę wcześniej, żeby nie rozchorować się psychicznie ani fizycznie. Szlajanie się po nocy po Melbourne wydaje się ciekawe, ale jednak niebezpieczne. Kończę w hotelowym barze.
Wracam “do domu” w Cairns. Ale w tranzycie do Cairns usłyszę kilkanaście pytań “skąd jestem i skąd taki akcent” więc piszę “w domu” w cudzysłowie. To taki cudzy dom. I tylko na słowo. Koty za to się udomowiły, po kilku latach walk z wężami w buszu są zachwycone urbanizacją diety i krajobrazem za oknem. Pierwsze mieszkanie po 15 latach życia na dwóch walizkach. Kupiłem jakieś meble, ale w sumie zawartość dwóch walizek mieści się w jednej garderobie. Więc jest pusto. Tak jak lubię.
Na przerwie w pracy w Cairns koleżanka zagaduje mnie czy już słyszałem o “tej lokalnej mafii pedofilów”. Kiedy spytałem, którą ma na myśli - wymieniła kilka. Tak, słyszałem o każdej - odpowiedziałem. Tego samego dnia na sesję przychodzi starsza pielęgniarka z lokalnego szpitala…”pamiętam czasy, że gdybyśmy zgłosili na policję każdego pedofila, którego znaliśmy, to musieliby zamknąć całą pediatrię w północnym Queensland”. Opowiada o kilku przypadkach w ramach sesji sponsorowanej przez ubezpieczenie od stresu w pracy dla pielęgniarek. Pyta, czy już widziałem tego pedo-triatrę od dzieci aborygeńskich. Odpowiadam, ze owszem, że biżuteria BDSM rzuciła mi się w oczy, kiedy poszedłem z własnymi dzieciakami na kontrolę. Chciałem się spytać, czy też miała wątpliwości, odpowiedziała, że wszystkie wątpliwości są jasne i samo-się-narzucające “wszystkim nor lanym ludziom”. Nie musimy ryzykować rozmowy na tematy politycznie niepoprawne. Uznała, że jestem odważny, kiedy opowiedziałem jej o swoim doświadczeniu bycia jedynym w zespołach, do którego klinicyści obawiający się zarzutów bigoterii i homofobii mogli podejść i poprosić, żebym ja poszedł i sprawdził ich dzieciaki. W wielu przypadkach od razu musiałem zadzwonić na policję i do opieki społecznej żeby je odebrać takim progresywnym rodzicom. Starsza pielęgniarka powiedziała, że “tutaj w Australii i w Cairns tak łatwo już nie będzie”. Faktycznie, lokalna opieka społeczna nad dziećmi to klika lesb dwóch gejów na stabilizatorach nastroju. Jedną widziałem w akcji: młoda blondynka bezdzietna pouczała aborygeńską babuszkę jak …wychowywać progresywne dzieci. Gdyby nie nadzór policji, pewnie by zaliczyła od tej babci po ryju.
To niestety prawda, Australia ma ogromny problem z pedofilią. W Polsce i USA spotykałem ofiary pedofilów raz na dwa-cztery tygodnie. Tutaj przynajmniej raz dziennie. I to żadnego tam uwodzenia i demoralizowania nieletnich. Większość to przemoc i gwałty. Bez ceregieli. Co kraj to obyczaj.