top of page
IMG_2458.jpeg

Sprawozdanie z dorocznego kongresu obowiązkowego. Melbourne. 

 

Umiejętność łączenie przyjemnego z pożytecznym, a raczej obowiązkowym to coś, ze co bardzo siebie cenię. Obowiązkowe są kongresy. Darmowa wyżerka to przyjemność. Idę do szefowej, że muszę jechać, że muszę zjeść w końcu coś dobrego, a nie ten busz i puszki. Zawsze marudzi, ale płaci, więc ją rozumiem. Porozumienie ze mną kosztuje. Dostaję płatny urlop i mam zabrać Młodszego Kolegę. Ostatnio pomarkotniał na naszym zadupiu w buszu.

 

Przychodzi czas, jedziemy do awionetki, lecimy, lecimy, trzęsie strasznie i ślizgamy się między chmurami. Trochę się spociłem, że się rozpadniemy w powietrzu, ale pocieszam się darmowym bufetem. Potem jedziemy, jedziemy, znowu przesiadka, lecimy, lecimy i lecimy. Jesteśmy w Melbourne. Wyłudziłem fajny hotel. Następnego dnia moje ulubione śniadanie z bufetem ze Stacją Jajeczną. Są jaja więc od razu jestem w nastroju, żeby robić jeszcze większe.

 

Idziemy z Młodszym Kolegą do Centrum Kongresowego. Prowadzę, bo jestem Starszym Kolegą i już skończyłem studia, a kolega dopiero się namyśla. Jesteśmy na miejscu. Do Centrum Kongresowego prowadzą ogromne drzwi. Naprawdę wielkie aż patos sam się narzuca. I to jeszcze na tych jajach. Więc od razu mnie wzięło, żeby na okoliczność otwierania takich wielkich kongresowych drzwi przed Młodszym Kolegą coś powiedzieć. Zupełnie spontanicznie i bez większego zastanowienia mowię: “Za chwilę zobaczysz tłum bardzo niewzględnych ludzi. Będą dominować dominujące kobiety. Będzie też garstka mężczyzn. Ale przy moim gejostwie nie wiem jak ich zaklasyfikować. Myślałem, że za gejami nic już nie ma. Ale potem poznałem mężczyzn psychologów i psychiatrów. To mi poszerzyło skalę”. Poczułem się jak toksyczny samiec i otworzyłem te drzwi, i że spotkamy się po wszystkim. Było naprawdę nieźle jak na obowiązkowe przyjemności rozwoju zawodowego podyplomowego. Poszedłem na psychoanalityków, mają wymierać więc się pożegnam. Chciałem też pokrzyczeć, żeby zwrócili mi kasę za analizę własną. Psychoanalitycy zarezerwowali sobie największą salę, albo ktoś ich tam na złość umieścił. Na scenie siedzi panel sześciu prelegentów. Na widowni na jakieś sto osób siedzi troje słuchaczy. Smutno mi się zrobiło i żal. Przecież nie będę krzyczał o zwrocie kasy w takich warunkach. Wyszedłem i poszedłem siku. Przy pisuarach wszyscy geje, których już namierzyłem na Grindr z GPS. Więc oczywiście udaję, że nie wiem o co chodzi, i że mam kamienie nerkowe. Szybko wyszedłem. Potem w końcu lancz. Poprzestawiałem coś na stołach dla wegan i poszedłem zjeść kanapki z wieprzowiną. Sos bardzo egzotyczny i mówię sobie, że było warto. Za bufetem w głównym holu jest przez kolan ściana na kilka pięter. Wychodzę jako jedyny na papierosa. Widzę spojrzenia zza szyby. Pogarda? Niektórzy jakby w szoku, ale jest trzech starszych panów, którzy od razu wyszli za mną i pytają, czy mam wolne szlugi i czy mógłbym poczęstować. Jestem rozrzutny i troskliwy więc palimy wszyscy. Żeby spotęgować efekt odpaliłem jednego szluga od drugiego i dalej jaram. Tak ostentacyjnie. Chciałem się jeszcze rozkaszleć ale mi nie wyszło. Fumigacja oczyszcza. Dzień jakoś zleciał.

 

Potem spotykam się z Młodszym Kolegą. Przyłożył mi piątkę, ale jakoś smutno. Staram się i mówię, że u psychiatrów jest jeszcze brzydziej, że widziałem z bliska, wielokrotnie, że osłaniałem się dla przyzwoitości i krzyczałem "ratunku!", ale jakoś nie pomogło. Za późno. Idziemy na miasto popić i coś pojeść i potem jeszcze popić. Pytam, jak mu się podobał kongres i czy znalazł jakąś ładną panią psycholog. Udaje, że nie słyszy mojego pytania. Szanuję cudze wybory, więc nie nalegam. Potem jeszcze pijemy, hotel i tak dalej. Wracamy do buszu. Po dwóch tygodniach Młodszy Kolega powiedział, że już nie chce studiować psychologii. Zwolnił się, wrócił do domu, poznał normalną dziewczynę, zrobił dziecko, założył normalną, niepsychologiczną rodzinę i znalazł tzw. normalną pracę. Naprawdę szanuję cudze wybory. 

bottom of page