top of page

Symulacja zaburzeń psychicznych - rozpoznanie dla celów sądowych i ubezpieczeniowych. 

 

Ofiary traumy to ofiary porażki: przegranej w brutalnym świecie selekcji naturalnej. Pierwszymi emocjami po traumie to wstyd i poczucie winy. Rzadziej gniew. Pragnienie śmierci lub innej ucieczki w niebyt jest intensywne. Ofiary wykorzystania seksualnego w dzieciństwie potrzebują dziesięcioleci, aby w końcu wyjść z tak głęboko zakorzenionego wstydu. 

​

Osoby, które natychmiast obnoszą się ze swoją krzywdą, piszą petycje, uczestniczą w manifestacjach, domagają się natychmiastowego odkodowania to oszuści. Nie tylko ubezpieczeniowi. 

​

•••

​

Symulanci skarżący się na nieistniejące problemy lękowe zazwyczaj używają - jak wszyscy kłamiący - za dużo słów. Naiwnie zakładają, że problemy lękowe polegają na przeżywaniu “więcej” lęku od innych. Zaburzenia lękowe to nie problem “za dużego lęku”. Rozmiarów lęku nie da się zmierzyć i porównać z innymi. Zaburzenia lękowe polegają na niskiej tolerancji dla lęku i ogromnego wysiłku włożonego w unikanie sytuacji powodujących jakikolwiek lęk. Zaburzenia lękowe to unikanie lęku. 

 

•••

​

Jądrem zaburzeń traumatycznych, lękowych i depresyjnych jest silna i paraliżująca ambiwalencja: z jednej strony boję się, z drugiej - wiem, że jest to “przesadzone” lub “nieuzasadnione”, że “nie ma się czego bać”. Osoby, które kłamią o rzekomej traumie, lęku i innych problemach psychicznych po prostu i niemal jak z nut opowiadają o przeżywaniu “za dużo” lęku czy innej nieprzyjemnej emocji. Osoby z prawdziwymi zaburzeniami lękowymi skarżą się na wewnętrzny konflikt motywacyjny, ambiwalencję.

 

•••

​

W czasach, w których bycie ofiarą jest celebrowane i stało się ważną częścią tożsamości wielu osób kultury zachodniej, rozpoznawaniem symulowania zaburzeń psychicznych zainteresowane są niemal wyłącznie sądy powszechne oraz firmy ubezpieczeniowe. Te ostatnie wydają ogromne środki na weryfikowanie informacji o swoich klientach. 

 

Z uznaniem wspominam klientkę, która po kosztownym i niefortunnym dla jej finansów rozwodzie, w końcu musiała pójść do pracy. Zatrudniła się w biurze prokuratury. Po kilku tygodniach układania materiałów dowodowych - zdjęć z obdukcji ofiar przemocy - wzięła urlop zdrowotny. I tak się zaczęło. Po urlopie - renta. Po rencie odszkodowania od pracodawcy za uszczerbki na zdrowiu. Potem tytuł lokalnej Trauma Warrior i płatne pogaduszki w domach kultury. Jestem pewien, że na swojej urojonej traumie zarobiła więcej, niż wszystkie ofiary ze zdjęć, które miały ją tak traumatyzować. 

​

•••

​

Ponieważ zaburzenia psychiczne nie mają fizjologicznej substancji i sprowadzają się do dyskursu, należy pamiętać, że odpowiedni język to podstawa komunikacji cierpienia klinicznego. Takie pomyłki jak Post Traumatic Down’s Syndrome są przezabawne w brzmieniu i katastrofalne w konsekwencjach prawnych lub ubezpieczeniowych.  

bottom of page